wtorek, 8 października 2013

Wszyscy umrzemy (I)

Przeciwko torbielom w nerkach jest flawonoid z grejfruta. Kawa przeciwdziała zmartwieniu wątroby. Orkisz, jedzony niegdyś przez gladiatorów, zawiera fitosterole, które obniżają cholesterol we krwi. Marchewka przywróci moim oczom orli wzrok. Na osteoporozę bierze się chrząstkę rekina.

Na wszystkie choroby są środki. Umrę więc na tegoroczną mutację grypy, na którą jeszcze nie zdążyłam się zaszczepić. 

niedziela, 6 października 2013

Weekend

Kolejny weekend, przed którym obiecuję sobie, że „napiszę”, „przemyślę”, „odpiszę”. Kończy się jak zawsze tym, że „wyprałam”, „ugotowałam”, „posprzątałam”.

W formach czasu przyszłego jestem twórcza, w formach czasu przeszłego – jestem panią domu. Przynajmniej w weekendy. 

środa, 2 października 2013

Nadmuchiwana kultura

W Japonii na terenach zniszczonych przez tsunami ciągle nie została odbudowana w pełni infrastruktura. Pojawia się więc Nowa Arka – Ark Nova. Nadmuchiwana sala koncertowa dla 500–700 osób, która mieszkańcom będzie przywracała poczucie normalności.

Tsunami może mieć także wymiar metaforyczny. W naszym przypadku nie trzeba klęski żywiołowej. Wystarczy to, co sobie sami robimy. Czy budowa wielkich sal koncertowo-widowiskowych, np. w Krakowie, jest rozwiązaniem, skoro, jak się okazuje, poczucie normalności można nadmuchać?


sobota, 21 września 2013

Wspomnienia (Krzysztof Kieślowski)

Siedziałam na widowni, gdy w Filharmonii Krakowskiej kręcono sceny do filmu „Podwójne życie Weroniki”. Nie czułam wtedy, że warto tam pójść, odwiedzić mamę, udającą, że gra – muzykę nagrała inna orkiestra, krakowscy filharmonicy tylko machali rękoma i trzymali instrumenty. Tak samo Irène Jacob otwierała usta, a wychodził z nich głos Elżbiety Towarnickiej.

Wtedy tego nie czułam. Teraz się cieszę, rozpamiętując te chwile, gdy pokonałam lęk piętnastolatki przed Wielkim Reżyserem, a jeszcze bardziej strach przed tym, że nie wolno mu przeszkadzać.

czwartek, 19 września 2013

Matejko na Plantach

Kraków nie odpuszcza. Będziemy mieć na Plantach Matejkę.

Kraków z Matejki żyje
- mówi autor koncepcji pomnika, rzeźbiarz, prof. Jan Tutaj z krakowskiej ASP. Pozwolę się nie zgodzić. Kraków żyje z taniego piwa serwowanego dewizowym turystom.

Gdybym miała zaproponować, jak uhonorować Matejkę, zaproponowałabym pomnik odwołujący się do zachowanej w pamiętnikach opowieści o malarzu powracającym z nocnego balu karnawałowego, sunącym w objęciach Władysława Żeleńskiego, kompozytora, ojca Boya, w rytm mazura, wyśpiewywanego przez partnera.

Wmontowałabym w beton alejek głośniki, z których dobywałaby się melodia mazura. Każdy mógłby w ślad Matejki ruszyć w tany, upamiętniając tym samym artystę.

PS Zwracam uwagę na podejście do pomnika, jak do ołtarza. Nic, tylko stawiać znicze, wiązanki kwiatów, padać na kolana. Matejko – miejsce pamięci narodowej.

PS2 Plącze mi się po głowie, że mazur ów powstawał do którejś z oper Żeleńskiego. Ponieważ nie udało mi się go precyzyjnie namierzyć, oto Goplana.



PS3 Ten, jakże krakowski poranny incydent opisałam w moich Salonach krakowskich, dziś, niestety, dostępnych wyłącznie w antykwariatach i na aukcjach internetowych.

wtorek, 17 września 2013

czwartek, 5 września 2013

Starość

– Starość jest wtedy – powiedział, gdy nie można obciąć paznokci bez okularów na blisko.
– Starość jest wtedy – odparła – gdy wszystko wokół denerwuje. To znaczy, że już nie jest się elastycznym.