Gdy idziesz do muzeum na wystawę
i orientujesz się, że wszystko już było
i wszystko już się widziało.
mam za dużo słów w głowie
Niemiecki był nudny, z fizyki uciekłam. Nienawidzę fizyczki.Miały wartość w dniu, gdy je zapisano. Może zyskają znaczenie za kolejnych dwadzieścia lat. Może wtedy już nic nie będzie miało znaczenia?
Źle się czułam. Siedziałam długo w parku (Proust), potem lody na Starowiślnej. Kolejka. Nikogo nie obchodzę.Dzisiaj kalendarz jest wirtualny i życie coraz bardziej staje się wirtualne. I ludzie są wirtualni. Prawie „są”, czasem naprawdę, a niekiedy już ich nie ma. Planujesz coś i wyobrażasz sobie, że tak będzie, a potem już nie wiesz, czy naprawdę było. Twoja wyobraźnia też jest wirtualnym światem.
Nie umiem na niczym się skupić. Wszystko mi ucieka i nie wiem, gdzie się podziewa.Planujesz życie w kalendarzu. Poniedziałek – francuski, wtorek – pisanie i czytanie, środa – zanieść książki do biblioteki, francuski, zapłacić czynsz, odebrać awizowany list z poczty, posprzątać kuwetę, zrobić obiad do pracy, nakarmić kota, wziąć prysznic. Piątek – piąta rano – obudzić się, pół minuty po piątej – otworzyć oczy. Trzynasta dwadzieścia jeden – uśmiechnąć się do kolegi w pracy, punktualnie! Osiemnasta – wyjść z pracy. Osiemnasta trzydzieści sześć dwanaście sekund – przekręcić klucz w zamku.
Odebrałam sukienkę od krawcowej, mam sukienkę na studniówkę, choć jeszcze nie wiem, czy pójdę na studniówkę.W twoim kalendarzu nie ma miejsca na współczucie, bo kogoś pobito (przedwczoraj), na ubolewanie, że ktoś się rozchorował na wakacjach. Nie ma czasu na płacz, że ktoś nie odpisuje. Brak luki w twoim kalendarzu na pogrzeb, bo pogrzebów się nie planuje. Tylko między dwudziestą dziewiętnaście a dwudziestą dwadzieścia jest trzydzieści sześć sekund na smutek. Sprawiedliwie dzielisz go między wszystkie wydarzenia losowe, dziewięć sekund – zmiana smutku.
Dwadzieścia cztery godziny w autobusie! Jak ja to zniosę? Ale się ekscytuję wyjazdem. Słucham Brahmsa i podskakuję przy nim. Sama, sama, sama!Życie ucieka zbyt prędko, by nie planować w kalendarzu takich wydarzeń, jak zbyt wolno ładujące się strony internetowe.
Aplikacja kalendarz jest niedostępna. Proszę, spróbuj później.
Ostatniego dnia 2015 roku życzę wam wszystkim, byście wykorzystali rok 2016 w pełni. Tak, by ostatniego dnia, za rok, nie martwiły was uciekające chwile i byście nie musieli patrzeć na los na loterii jak na los ostatniej szansy. Szansą jest każdy dzień, każda chwila, każdy z nas jest szansą. A nowe, jasne drogi kuszą. Jutro skuszą!