Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 sierpnia 2013
niedziela, 23 czerwca 2013
Chłodna przyjemność
Chłodna kawa w duszny dzień, człowiek biegający po deszczu, cieszący się każdą kroplą padającą na niego. Kot przytulający się do moich kolan, gdy piszę te słowa. Drobne przyjemności, które tworzą niespójną całość.
środa, 5 czerwca 2013
Dziwaczne szczęście
Trudno inaczej to określić. W ciągu ostatniego tygodnia kupiłam i wypiłam trzy różne Frugo (i ani jednego więcej), w trzech różnych miejscach. Wszystkie miały ten sam napis pod kapslem.
Trzy razy szczęście, pod rząd. Właśnie tak wyraża się moje szczęście. W drobiazgach.
niedziela, 2 czerwca 2013
piątek, 22 marca 2013
piątek, 8 marca 2013
poniedziałek, 26 listopada 2012
niedziela, 25 listopada 2012
Opowieść
[...] sister or no sister, this is not about finding out the truth. It's not about getting the story right. Because you and I, we know, gentlemen, that the story is whatever we decide it is, and however nice and neat we make it, in the end a story is never going to make a damn bit of difference to the dead.
Michael Chabon, The Yiddish Policemen's Union, HarperCollins Publishers 2007.
Od bardzo dawna nie zdarzyło się, bym sięgnęła po książkę, zanim spojrzę na godzinę i telefon.
wtorek, 29 maja 2012
Ich habe genug
Tak, jak początek tej arii, tak często myślę. Po chwili przychodzi otrzeźwienie: mam dość to znaczy też mam wystarczająco. Nic więcej mi nie trzeba.
Ich habe genug,
Ich habe den Heiland, das Hoffen der Frommen,
Auf meine begierigen Arme genommen;
Ich habe genug!
Ich hab ihn erblickt,
Mein Glaube hat Jesum ans Herze gedrückt;
Nun wünsch ich, noch heute mit Freuden
Von hinnen zu scheiden.
Ich habe genug,
Ich habe den Heiland, das Hoffen der Frommen,
Auf meine begierigen Arme genommen;
Ich habe genug!
Ich hab ihn erblickt,
Mein Glaube hat Jesum ans Herze gedrückt;
Nun wünsch ich, noch heute mit Freuden
Von hinnen zu scheiden.
poniedziałek, 21 maja 2012
Dwudniowe spóźnienie
Mój zegarek spóźnia się o 36 godzin. Zmienia datę w południe, dzień za późno. Mówię:
– Zrób mi to, przestaw mi zegarek. Już.
Na co słyszę:
– Nie da się, kochanie, przestawić dwa dni w pięć minut.
– Zrób mi to, przestaw mi zegarek. Już.
Na co słyszę:
– Nie da się, kochanie, przestawić dwa dni w pięć minut.
piątek, 13 stycznia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)

